piątek, 14 grudnia 2012

Komedia charakterów

W "Zemście" Fredro nie naśmiewał się z postaci, ale z charakterów. Wszyscy bohaterowie są typowymi przedstawicielami swojego środowiska - szlachty. Dramatopisarz zwracał uwagę na jej wady:
  • pieniactwo, kłótliwość,
  • życie kosztem innych,
  • nieliczenie się z uczuciami bliźnich,
  • fałszywą pobożność,
  • bezkrytyczne naśladowanie cudzoziemskich wzorów.
Gdyby Fredro żył współcześnie, też miałby niezły materiał na komedię. Co w nas (Polakach) pozostało z bohaterów "Zemsty"?

Opis stroju szlacheckiego:http://www.polalech.pl/szlachecki-opis.htm


Jak doszło do napisania "Zemsty"?


Aleksander Fredro sięgnął po prawdziwą historię. Przeglądając stare akta rodzinne swojej żony, natknął się na informację o sporze, jaki toczyli między sobą właściciele starego zamku - Piotr Firlej i Jan Skotnicki.Przedmiotem zatargu był m. in. mur graniczny, ale także wycinanie lasów, niszczenie łąk, pól, sadów czy zasypywanie studni. Kres temu sporowi położyło małżeństwo Piotra Fireja z Zofią Skotnicką.

Utwór powstał w 1833r. W 1834 wystawiono go we Lwowie, a w postaci książkowej ukazał się rok później. Fredro wystawił "Zemstę" w trudnym czasie historycznym. Dopiero co upadło powstanie listopadowe, toteż utwory komediowe odbierane były przez część krytyki literackiej i teatralnej jako nie na miejscu. Ponadto w czasach zaborów "Zemsta" budziła niepokój cenzury. Tytuł traktowano jako zachętę do odwetu na wrogach ojczyzny, toteż najpierw dramat funkcjonował jako "Zemsta za mur graniczny".
Motyw sporu o zamek był popularny w ówczesnej literaturze. Warto pamiętać, że jest on jednym
z wątków "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza.

środa, 3 października 2012

Motyw Arkadii



    Arkadia to kraina wiecznej szczęśliwości, ładu, harmonii, dostatku. Tak widział środkową część Peloponezu w Grecji Wergiliusz (największy poeta starożytnego Rzymu). W rzeczywistości jednak był to jeden z najbardziej surowych i ubogich regionów Grecji. Dzięki literaturze zyskała ona nobilitację i stała się symbolicznym obrazem idealnego kraju, miejsca wiecznej szczęśliwości, jedną z utopii, jakie stworzyła ludzka wyobraźnia obok Edenu, Olimpu i Atlantydy. 
    Soplicowo - Arkadia utracona - w „Panu Tadeuszu” to miejsce odizolowane od wielkiego
i hałaśliwego świata, otoczone malowniczym,  urokliwym  krajobrazem (pola,  sady,  łąki,  lasy,  puszcza,  rzeka). Wiedzie się  tu życie zgodne z rytmem natury. Centralne miejsce to dom, w którym zarówno  mieszkańcy,  jak i  goście  hołdują   staropolskiej  tradycji. Co ważne, w  domu  Sędziego panuje poszanowanie pamiątek  narodowych  i  umiłowanie wolności  (  portrety bohaterów narodowych,  zegar kurantowy wygrywający Mazurka Dąbrowskiego). Kult tradycji, przestrzeganie staropolskiej gościnności zapewnia ład , porządek i harmonię . Każdy czuje się  tu bezpiecznym i szczęśliwym.
Mickiewicz świadomie idealizuje świat  szlachecki  - symbol swojej ojczyzny. Soplicowo jawi się  jako miejsce upragnione,  nieomal święte.

poniedziałek, 1 października 2012

Geneza "Pana Tadeusza"


"Pan Tadeusz czyli ostatni zajazd na Litwie. Historia szlachecka z roku 1811 i 1812 we dwunastu księgach wierszem" powstał w latach 1832-1834 w Paryżu. Adam Mickiewicz przebywał wówczas na emigracji. Podzielił los tysięcy polskich emigrantów, którzy przybyli do stolicy Francji, uciekając przed represjami spadającymi na uczestników powstania listopadowego 1831r.(sam poeta nie brał udziału w powstaniu, nad czym ubolewał do końca swego życia). Sytuacja uchodźców była trudna. Świadomość niedawnej klęski i losu porzuconych rodzin, brak większych nadziei na odzyskanie niepodległości, poczucie wyobcowania oraz kłótnie o przyczyny upadku powstania – wszystko to komplikowało i tak już ciężki los Polaków na obczyźnie. Mickiewicz pragnął ulżyć rodakom i pozwolić im, choć oczami wyobraźni, przenieść się do ukochanej ojczyzny.
Sam poeta przyznawał (nie tylko w epilogu, ale i np. w korespondencji do ówczesnych przyjaciół), że jego początkowym zamysłem było stworzenie sielankowej opowieści o szlacheckiej miłości. Z biegiem czasu pomysł rozrastał się, w historii pojawiały się kolejne wątki (często podpowiadane przez samych przyjaciół poety), a finałowe dzieło „urosło” aż do dwunastu ksiąg.



Po latach spełniło się też marzenie samego poety, zapisane w jednej z ostatnich strof epilogu: 

O, gdybym kiedy dożył tej pociechy,
Żeby te księgi zbłądziły pod strzechy,
Żeby wieśniaczki kręcąc kołowrotki,
Gdy odśpiewają ulubione zwrotki (…)
Gdyby też wzięły na koniec do ręki
Te księgi, proste jako ich piosenki.


Czytaj: http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/pan-tadeusz/ 



sobota, 22 września 2012

"Stowarzyszenie umarłych poetów"- moje ulubione cytaty

"Zdradzę wam tajemnicę: nie czytamy poezji dlatego, że jest ładna. Czytamy ją, bo należymy do gatunku ludzkiego a człowiek ma uczucia. Medycyna, prawo, finanse czy technika to wspaniałe dziedziny, ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości."

"Poezja w życiu musi być obecna i musimy zatrzymać się na tę jedną sekundę, by móc ją dostrzec, nawet w najprostszych i najbardziej banalnych zdarzeniach. W przeciwnym razie zmarnujemy wiele dobra, którym życie nas obdarowało."  

"Poezji nie można ograniczać jedynie do tworzywa, jakim jest słowo. Poezję możemy znaleźć w muzyce, w fotografii, nawet w posiłku, przygotowanym w wyrafinowany sposób. We wszystkim, w czym uda nam się odkryć coś nowego, w czym znajdziemy jakieś objawienie. Coś takiego może zdarzyć się w zwykłym dniu, samo w sobie zwykłym nie będąc."

"Ciągle powinniśmy zmuszać się do innego patrzenia na świat."  

"Jeśli z przekonaniem i uporem dąży się ku swoim marzeniom, osiągnie się zwycięstwo, które w zwykłym dniu nie jest dostępne."  

"Trwa wielka sztuka, a ty możesz dopisać swój wers."

piątek, 21 września 2012

Na początek lirycznie

Wspomnienie

Mimozami jesień się zaczyna,
złotawa, krucha i miła,
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
która do mnie na ulicę wychodziła.

Od twoich listów pachniało w sieni,
gdym wracał zdyszany ze szkoły,
a po ulicach w lekkiej jesieni
fruwały za mną jasne anioły.

Mimozami zwiędłość przypomina
nieśmiertelnik żółty — październik.
To ty, to ty, moja jedyna,
przychodziłaś wieczorem do cukierni.

Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
w parku płakałem szeptanymi słowy.
Księżyc z chmurek prześwitywał jesienny,
od mimozy złotej majowy.

Ach czułymi, przemiłymi snami
zasypialem z nim gasnącym o poranku,
w snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
jak ta złota, jak ta wonna wiązanka.
                                      Julian Tuwim