sobota, 22 lutego 2014

Tuż obok nas...

Patrzymy w okno telewizora
Patrzymy i oglądamy wszystkimi zmysłami
- Pomódlmy się za nich...

Roześlijmy wici po Ziemi
I do Nieba...
Że oni tam w potrzebie
-Oni tam w paszczy Lewiatana
Ukraińcy w Kijowie, na Majdanie

Usiłują się wyrwać
- Ocalić
W ten wieczór walki na śmierć
- O życie
Krew płynie placem
I ulicami Miasta

My, którzy spośród Innych walkę tę lepiej
Znamy
Wstańmy
Zróbmy najwięcej ile możemy
Wołajmy po całej Planecie

Uderzmy w tarabany
Słuchajcie, ludzie na świecie
To przecież tylko trochę dalej
- Blisko każdego z nas
W ten sam lutowy wieczór
Od kuli i od pałki, wśród dymu i ognia
Od nienawiści
Z braku wolności i z braku powietrza
Ludzie - Ukraińcy umierają...

Patrzymy w okno telewizora
Patrzymy i oglądamy Ich...
Leszek Długosz ( Kraków 19.02.2014)

niedziela, 12 stycznia 2014

wtorek, 31 grudnia 2013

Noworoczna dedykacja

Z całego serca życzę udanego roku.
Udanego roku dla ciebie i wszystkich ludzi.
Podaj im dłoń, także tym, którym już dawno
jej nie podałeś.
Podaj im dłoń, mając serce
pełne dobrych i szczerych życzeń,
zrzuciwszy piękną maskę,
jaką nakładają na twarz ludzie obłudni.
Napisz kartkę, złóż na niej pocałunek.

Zaczyna się nowy rok.
Postaraj się, aby to był dobry rok.
Daj odczuć swą dobroć i przyjaźń,
w domu, w szkole, w pracy.
Zażegaj wszelkie spory. Powściągnij złośliwy język.
Spraw, by twój mąż, twoja żona, twoje dzieci byli szczęśliwi,
szczęśliwi dzięki czynom, nie tylko słowom,
ponieważ potrzebujesz ich szczęścia, aby samemu być
szczęśliwym.

Nie szukaj nigdy szczęścia tylko dla siebie,
we własnych czterech ścianach.
Pomóż stworzyć świat, w którym
będziemy się nie tylko tolerować, lecz naprawdę lubić,
świat, w którym znajdzie się miejsce na uśmiech, kwiat,
serce, troszeczkę nieba na ziemi.


Phil Bosmans





niedziela, 1 grudnia 2013

Święty, który wciąż inspiruje



MODLITWA DO ŚW. FRANCISZKA

Boże, pozwól mi pojechać do Asyżu bez paszportu i bez pieniędzy
wprost w samo serce Twojego Franciszka.

Święty Franciszku nie z tego świata - samochodów, maszyn, spalin i zgiełku,
naucz nas zgody ze światem, która nie byłaby kompromisem.

Święty Franciszku, daj, abyśmy mieli choć tyle litości dla człowieka,
ile Ty miałeś jej dla wilka.

Daj nam się spotkać na drodze uśmiechnięty i przyjazny, bo tego nam właśnie potrzeba - trochę radości i trochę przyjaźni.

Przychodzimy pełni wstydu do Twojej biedy, dźwigamy telewizory, pralki, dywany, książeczki PKO, domki jednorodzinne -

Ale
spójrz na naszą prawdziwą nędzę, może tylko ona, Franciszku, uratuje nas w Twoich oczach.

Nie pozwól nam zniszczyć doszczętnie powietrza, wody, ptaków, pszczół i wilków.
Niech coś jeszcze zostanie dla tych, co będą potem.

A kiedy przyjdzie do nas siostra Śmierć, wstaw się za nami, niech Bóg da nam zrozumieć to, czego nie rozumieliśmy przez cale życie, to nawet, o co nie pytaliśmy przez całe życie, to, o czym chcieliśmy zapomnieć przez całe życie.

czwartek, 28 listopada 2013

Michał Wołodyjowski - to także wzór rycerza

Wprawdzie to nie epoka średniowiecza, ale Michał Wołodyjowski jest ucieleśnieniem najwspanialszych cnót polskiego rycerstwa i patriotyzmu.

środa, 27 listopada 2013

Refleksje belfra Staszka

Mając 14 lat bym się do tego nie przyznał, ale dziś z pełną odpowiedzialnością ogłaszam: w "Krzyżakach" Sienkiewicza najbardziej elektryzowała mnie Danusia.
Jak pamiętacie, była pierwszą wielką miłością głównego bohatera - Zbyszka. Gdy została porwana przez złych i podstępnych Krzyżaków, moja tęsknota i apetyt na nią rosły. Z niecierpliwością kartkowałem książkę, by móc wspólnie ze Zbyszkiem uwolnić ją, a potem... konsumować uczucie do niej i delektować się jej wdziękami. Sienkiewicz jednak nie wyszedł naprzeciw moim oczekiwaniom. Uśmiercił bohaterkę niemalże w połowie powieści. Rzuciłem książkę pod tapczan i płakałem. Dziś jednak, jako mężczyzna po przejściach, przyznaję: tak, Sienkiewicz miał rację.

Kim ona była? Poznajemy ją jako dwórkę w orszaku księżnej mazowieckiej, jest piękna jak anioł i w przydrożnej gospodzie umila czas księżnej, ślicznie śpiewając. Nagle potyka się, spada z wysokiej ławy i... ląduje w ramionach młodziutkiego, przystojnego Zbyszka z Bogdańca. Ten klęka przed nią i ślubuje dokonać dla niej wielkich czynów. Danusia staje się więc dla niego damą serca. Dotąd machanie mieczykiem było zwykłą dziecinadą, teraz nabierze rycerskiej powagi. Bo mężczyźnie rosną skrzydła, gdy wie, że ma swojego Anioła.

Po drugie to przecież miłość - od pierwszego wejrzenia. Klęcząc, Zbyszko przyrzeka Danusi dozgonną wierność. A los będzie tylko podsycał to uczucie, skazując ich na ciągłą rozłąkę. I dzięki temu ich miłość pozostanie idealna, wymarzona... nieskonsumowana. A więc święta. I gdy wreszcie Zbyszko wyrwie ukochaną z rąk krzyżackich oprawców - będzie trzymał na rękach jej martwe ciało niczym relikwię.

Dobrze, że umarła? Oczywiście. Wszak blokowała miejsce u boku Zbyszka drugiej konkurentce, Jagience, która wyczekiwała cierpliwie na swój moment, i z którą koniec końców Zbyszko poczuł się spełniony i szczęśliwy.

Czy z Danusią, która była jego marzeniem, nie byłby szczęśliwszy?